Power
linia

Pałac Buckingham

Gdy myślimy o Londynie pierwsze co przychodzi do głowy to Big Ben, Tower Bridge, London Eye i oczywiście Buckingham Palace. Pałac ten został zbudowany w 1703 roku, jako rezydencja miejska dla księcia Buckingham, Johna Sheffielda. W roku 1761 król Wielkiej Brytanii, Jerzy III, wszedł w posiadanie pałacu, który został przekształcony w jego prywatną rezydencję, a od roku 1837 pełni funkcję oficjalnej, londyńskiej rezydencji brytyjskich monarchów.

Pałac mieści się w centralnej części Londynu, przez co niezmiernie łatwo można się tam dostać bardzo dobrze rozwiniętą komunikacją miejską. Każdego dnia przed pałacem gromadzą się tłumy turystów, by podziwiać jego ogrom i piękno. Natomiast nie każdy ma szansę zwiedzić jego wnętrze. Nam, podczas dwutygodniowego pobytu w Londynie, się to udało. Jest to możliwe tylko dwa razy w roku, na przełomie lipca i sierpnia oraz we wrześniu, kiedy królowa brytyjska udaje się na wakacje. Wstęp do pałacu kosztuje 20 funtów. Ochrona przy pałacu bardzo skrupulatnie sprawdza turystów przed wejściem na teren posiadłości oraz pilnuje, by nikt ze zwiedzających nie robił zdjęć wewnątrz budynku. Aby zgłębić wiedzę na temat tego pięknego miejsca, każda ze zwiedzających osób otrzymuje małe urządzenie ze słuchawkami, z możliwością wyboru języka przewodnika. Jest to o tyle praktyczne, że każdy może zwiedzać we własnym tempie i, w razie potrzeby, odsłuchać nagranie ponownie, co podczas zwiedzania z żywym przewodnikiem, nie jest możliwe. W pałacu znajduje się sześćset komnat, w tym dziewiętnaście reprezentacyjnych, ponad siedemdziesiąt łazienek i prawie dwieście sypialni. Jako zwiedzający mogliśmy podziwiać część reprezentacyjną, rozpoczynając od wielkiego holu z przecudownym żyrandolem.

       
Nie sposób opisać tych wszystkich rzeczy jakie można tam było zobaczyć , począwszy od otrzymanych przez królową prezentów od różnych monarchów przez zabytkowe instrumenty muzyczne znajdujących się w, specjalnie do tego przeznaczonym, pokoju a skończywszy na bogatej kolekcji dzieł sztuki. Warto jednak wspomnieć, że spotkała nas ogromna przyjemność zobaczenia kolekcji kreacji królowej Elżbiety. Każda z sukien i kostiumów ma swoją własną historię. Jedne były gustowne, skromne i bardzo oficjalne, inne długie, wieczorowe i bogato zdobione. Jednak najcenniejszą z całej kolekcji była suknia ślubna królowej Elżbiety. Suknia ta została zaprojektowana przez brytyjskiego projektanta Normana Hartnella.Zgodnie z tradycją w rodzinie królewskiej, na sukni znalazł się kwiatowy haft reprezentujący cztery narody Wielkiej Brytanii. Sukienka była w kolorze kości słoniowej z satyny, ozdobiona około 10.000 białych pereł importowanych z Ameryki i szyta srebrną nicią.

Gdy zwiedzanie pałacu dobiegło końca, można było opowiedzieć o swoich wrażeniach, popijając brytyjska herbatkę, w ogrodzie królewskimi. Jednak czym byłoby zwiedzanie bez pamiątek? I tu również spotkało nas wielkie zaskoczenie, gdyż w dalszej części ogrodu, w wyznaczonym miejscu, mieścił się duży namiot z przeróżnymi upominkami. Oczywiście wygórowane ceny tych pamiątek zapierały dech w piersi.

I największa niespodzianka na sam koniec. Przy samym wyjściu okazało się, że bilet który zakupiliśmy jest ważny przez cały rok. Więc kto wie, może za rok znów zwiedzimy największy na świecie pałac rodziny królewskiej.